Miałam się odezwać tuż po świętach, ale jak widać i czas i nastrój na to nie pozwalał. Jakoś to wszystko zaczęło przerastać mój mały łebek i zwyczajnie nie miałam ochoty dzielić się złymi wieściami. A takie u mnie są ostatnio na porządku dziennym.
Ale o tym co dobre to chętnie napiszę...
Miałam ochotę na zmiany. Wszystkiego wokół mnie, ale i we mnie. Teraz kiedy na to patrzę to widzę, że wywołałam wilka z lasu takimi chęciami. Zaczęłam od siebie. Obcięłam włosy, zmieniłam kolor i od razu lepiej się poczułam. Niby niewiele, a jednak pomogło. Zaczęłam śmigać na jogę. Poczułam potrzebę wyciszenia się, a i przy okazji porozciągania starych kości. Czuję się lepiej, choć to tylko pozory.
Liczę na wyjazd w długi weekend. Mam nadzieję, że dostanę urlop i będę mogła mieć w nosie choć na chwilę tą pracę. Muszę od niej odpocząć. Może Kraków, może morze? Nie wiem, ale nie mogę siedzieć w domu i się zadręczać pracą, bo zwariuję.
A teraz muszę się szykować, bo zaraz trzeba się na konie zbierać...
Dziecko się wciągneło i jeździ.
APDEJT ( ściągnęłam od Żaby - sorry :)))
Już się urlopuję. Długi weekend i mam nadzieję, że będzie pełen pozytywnych wrażeń. Już się nie mogę doczekać. Naprawdę jestem mega zmęczona. Przede wszystkim pracą, ale nie tylko. Nie powiem gdzie jedziemy - zobaczycie zdjęcia to zapewne poznacie. ;)))
Buziaki i do napisania. Może za tydzień ?
Odezwę się po świętach.
Bawcie się dobrze.
Nie przejedzcie się - ani jajami ani ciastami
Ale za to uśmiechami zarażajcie wszystkich, bo pogoda nie chce współpracować
WESOŁYCH ŚWIĄT
Czas jak widać minął dość spory od mojej ostatniej wizyty tutaj. Oczywiście takie milczenie w moim przypadku jest podyktowane nadmiarem zdarzeń, emocji. Nie umiałam w kilku zdaniach zmieścić tego wszystkiego co się działo. Nie wiem, czy potrafię się zmusić do oceny tego wszystkiego. Wiem, że wychodzę z tego wszystkiego silniejsza, a mój optymizm urósł do mega rozmiarów. Ale od początku...
Kolejny pogrzeb w mojej najbliższej rodzinie i to tuż przed Wigilią podciął mi skrzydła i to boleśnie. Siadły we mnie emocje i zakulało zdrowie. Przetrwałam choć ciężko było.
Uświadomiłam sobie, że oprócz rodziny mam za każdym razem przy sobie gościa z dawien dawna. Tomka znałam od szczeniaka. Mieszkaliśmy w jednym domu - drzwi w drzwi. Za dzieciaka laliśmy się niesamowicie. Wszyscy nam przepowiadali, że będziemy razem jak podrośniemy. I stało się tak. Byliśmy. Oczywiście do czasu. O coś mi poszło i pozamiatałam te relacje. Nigdy nie żałowałam, choć Tomek się naprawdę starał odbudować ten związek. Bez efektu.
Minęło sporo lat. Widywaliśmy się czasami. W końcu mieszkał w domu w którym zamieszkiwała moja ukochana Babcia. Ona zmarła. On był na Jej pogrzebie. Wykruszały się kolejne osoby z mojej rodziny, a On był. Zawsze trzymał mnie za rękę. Był wsparciem, wszystko rozumiał i nie potrzebowaliśmy słów, by wszystko wiedzieć. I mimo, iż minęło sporo lat, to mam poczucie, że mam w nim oparcie. Mamy swoje rodziny, swoje życie, a jednak w sytuacjach ciężkich On jest. I uśmiecham się zawsze na Jego widok. To taki pozytyw w tych smutnych okolicznościach.
Poszerza się grono moich znajomych, którym rodzą się dzieci. Tydzień temu urodziła się córa mojego kolegi z pracy, a już za tydzień czekamy na syna kolejnego z chłopaków. W czerwcu będzie znów córa, a w lipcu znów syn. Oczywiście Tatusiowie przeżywają codziennie w pracy każdą z ciąż, a ja razem z nimi. Tak w ramach rozrywki wpadłam do galerii handlowej i obkupiłam dzieciaki jeszcze przed narodzinami. Dżizassss, ile tego jest w sklepach. Przebierałam, wybierałam, aż moje dziecko opadło z sił i poszło do kina, nie chcąc marnować czasu. Uwielbiam dzieciaki. Zwariowana ciotka jestem :)
Im bardziej ja się przekonuję, że się do małżeństwa nie nadaję, tak moje starsze dziecko idzie w tę instytucję na całego. Zaręczył się. Nieźle nas tym faktem zszokował, ale serce nie sługa i ponoć tak jest dobrze. Zoja jest super, więc mocno wierzę w moc ich uczuć. Igor to taki lekkoduch - tak mi się zawsze wydawało - ale widzę jak się zmienił in plus. Cieszę się ICH szczęściem.
I tak właśnie u mnie jest. Szaleństwo totalne. Ale jestem pozytywnie nakręcona i wierzę w moc dobrych myśli. Optymizm mnie nie opuszcza. I czekam na wiosnę. Taką na całego, a nie przeplataną deszczem i gradem.
I oficjalnie mówię, że nie będę pracować do 67 roku życia. Niech mnie pewien pan nawet nie wkur.... ;))
Przeczytawszy wpis Żaby poszłam za ciosem i poruszyłam cały męski świat wokół mnie, by dostać od jakiegoś życzliwego faceta portret starego Żyda. Udało się to choć nie obyło się bez rozczarowań. Mój koleżka z pracy - zwany Ziołem - ma niesamowity talent malarski. A, że się lubimy to nie było problemu, by Żydek z przesympatycznym wyrazem twarzy i grubą sakwą zawisł w domu. Wszystkie zabiegi jakie mam z nim poczyniać poczyniam i ... pierwsze efekty są widoczne. I chwała za to, bo święta za pasem.
W tym roku zostaliśmy z Młodym siłą przymuszeni ( telefoniczny opierdziel od mojej matki chrzestnej) do spędzenia świąt poza domem. Nie umiem ocenić czy się cieszę, bo nie lubię wielkich rodzinnych spędów, a tu się na to zanosi, ale liczę, że będzie w porządku. Ale ważne, że będzie sporo dzieci więc wesołość zagości w całym domu.
Biegam od kilku dni i poszukuję prezentów dla dzieciaków. Przedział wiekowy jest mocno zróżnicowany i tu zaczynają się schody. Na razie obkupiłam jedno z dzieci - chłopiec 11 lat. A cztery przede mną + mój As. Zatem moce Żyda są wskazane, by podołać finansowo temu przedsięwzięciu ;)
Zmieniając temat... to właśnie z poszukiwaniem obrazu Żydka miałam śmieszne zdarzenie. Rozmawiałam z kumplem, że potrzebny mi Żyd. Podałam wszystkie szczegóły co do tego jak ma wyglądać. Nie mija chwil kilka i na GG dostaje link do rzeczonego Żyda.
mirek
prosta sprawa
http://talent.pl/icons/creation/7921_kopie-mistrzow%5B8%5D.jpg
mirek
zapisz na dysku
mirek
w przeglądarce jest funkcja obracania
mirek
;]
mirek
warunki spełnione jak nic
monisiek
ale to nie moze byc wydrukowany
mirek
nie było mowy że nie może być e-żyd
mirek
nie będzię wydrukowany
bo będzie na dysku
mirek
są e-papierosy
nawet cyber sex.to może być e-żyd
monisiek
ale trzeba go powiesic w przedpokoju
mirek
no to trzeba było od razu mówić że ma być w przedpokoju
choć myślę, że gdybyś postawiła w tym miejscu kompa z tym żydem to by na jedno wyszło
Uśmiałam się przednio, bo tak właśnie wygląda rozwiązywanie spraw przez dzisiejszą młodzież. Oczywiście Mirek jest aniołem i wiem, że chciał jak najlepiej ( jak zawsze i to od lat) i jak najszybciej, ale mnie tym e-Żydem rozbawił.
Zatem wiara w Żyda przynosi rezultaty, więc się tego będę mocno trzymała, tak by nadal spełniał nie tylko moje oczekiwania.
A Żabie z całego serca dziękuję za namiar, info i wszelaką życzliwość w udostępnieniu legendy Żyda.
Oglądam z moim synem co niedziela program "SOS dla świata". Nie powiem, że jestem jakąś zwariowaną ekolożką, ale problemy tego świata nie są mi obce. Chcę także by mój syn od małego nabrał takich dobrych nawyków, by nie przyczyniał się w zbyt wielkim stopniu do zagłady świata. Oglądając pierwszy odcinek - z Michałem Pirógiem i Patrycją Kazadi - płakaliśmy z moim synkiem jak bobry. Chodziło w nim o to, że my, ludzie, turyści przywozimy z urlopów wszelakiego rodzaju gadżety, które często są stworzone dzięki krzywdzie zwierząt i to tych, które są na wyginięciu.
Portfele z kobry, kły słoni, skóra z tygrysa i wiele wiele innych "eksponatów" świadczących o głupocie, ale także o bezwzględności ludzi. Przykre jest to, że właśnie te gatunki zwierząt, które są na wyginięciu można za parę dolarów kupić i przywieźć do kraju w nieludzkich warunkach (często w dnie walizki, torebce). Kiedy widzieliśmy maluteńkie małpki zamknięte w metalowych, mikroskopijnych klatkach i przykute do nich łańcuchami to łzy się same lały. A zwierzaki z takim błagalnym wzrokiem patrzyły na ludzi szwędających się po tym bazarze. Z wielką nadzieją na lepszy los rozglądały się wokół w poszukiwaniu wolności.Rozpacz rozrywała nam serca.
Nie jestem chorą wariatką. Uwielbiam zwierzęta. Jestem wegetarianką z przekonania. Kocham zwierzęta i ich nie jem od 12 lat. Nie, nie mam planów przekonywania kogokolwiek do zmiany swoich poglądów, bo musiałabym zacząć od mojego syna, który jest totalnie mięsożernym facetem, ale chciałabym zwrócić Waszą uwagę na pewien problem. Brak umiejętności używania mózgu przez niektórych ludzi po prostu boli. Chciałabym by każdy przed zakupem badziewnego portfela ze skóry kobry czy jakiegokolwiek innego "tworu" wykonanego z maltretowanego zwierzęcia mocno się zastanowił. Ja nie mówię byście nie kupowali butów ze skóry, kurtek czy jeszcze innych rzeczy. NIE! Kupujcie, ale sprawdzajcie z czego te produkty są, czy posiadają atesty, certyfikaty.
Cholera! Wyginą zwierzaki, które nie są niczemu winne.
Każdy ginący gatunek zwierząt to nasza, ludzka porażka. Od nas wiele zależy.
Myślenie nie tylko o sobie ma przyszłość.
czwartek, 17 maja 2012
"Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa czy dziesięć razy, zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł albo zabrać do bram raju - ...
więcej..."Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa czy dziesięć razy, zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Jeśli się jej wyrzekniemy, umrzemy z głodu pod drzewem życia, nie mając śmiałości, by zerwać jego owoce. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni i tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie Miłości - ona zawsze wyjdzie nam naprzeciw. I nas wybawi."
schowaj..."Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej przez trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość. (...) Dlatego warto kochać jedynie tę osobę, którą jesteśmy w stanie utrzymać u swego boku."

Możliwe, ze pozytywne energie dzisiejszego czwartku mogą wprawić Cię w stan euforii. I tak jesteś beczką pełną dobrych pomysłów i jak zwykle optymistycznie oceniasz świat. Pamiętaj jednak, ze czasem można przesadzić ze wszystkim. Jeśli spotkasz się z krytyką otoczenia, to nie obrażaj się, tylko słuchaj!